Powrót
| 2009-10-15 Bez tematu. |
To co się dzieje od wczoraj za oknem wywołuje we mnie pewną konsternację. Nie miałabym nic przeciwko takiemu krajobrazowi w Wigilię, ale niekoniecznie 15 października chociaż lubię śnieg. Chciałam wczoraj zrobić zdjęcie choćby po to aby uaktualnić trochę szatę graficzną bloga, ale baterie od aparatu mi wysiadły i nie naładowały się w odpowiednim czasie. Chyba są już do wyrzucenia.
Mama doniosła mi, że od wczoraj do dzisiaj ok. południa nie mieli prądu, wczoraj drzewa się łamały, w tym owocowe i trzeba je było otrząsać ze śniegu, żeby je uratować. Dobrze, że jednak się ewakułowałam stamtąd we wtorek. Przez tydzień trochę wychowywałam moją prawie trzyletnią bratanicę. Nie powiem, że dzisiejszym rodzicom brakuje rozsądku, bo ludziom brakuje go od zarania dziejów, ale być może przynajmniej niektórzy chcą za dobrze zapominając, że za dobrze to też niedobrze. Chcą dzieciom dać wszystko w sensie materialnym, pozwalają im na wszystko, a poza tym zdecydowanie są niekonsekwentni.
Kocham dzieci bardzo, wiele bym dla nich zrobiła, dla cudzych nie dojadałam, nie dosypiałam, nosiłam na rękach i traciłam zdrowie, co akurat nie było ich winą, ale uważam, że jeśli dwoje dorosłych plus dziadkowie i jeszcze jakieś okoliczne ciocie i inna rodzina nie są w stanie normalnie funkcjonować, nie wysypiają się i nie dają sobie rady z jednym dzieckiem, które co 5 minut robi awantury o wszystko to zdecydowanie należałoby się zastanowić jak to zmienić. I żadne zwalanie na znaki zodiaku, charakter, tudzież zanieczyszczenie środowiska nie przemawia do mnie. Wiem (bo próbowałam i jak najbardziej przynosiło to efekty), że ustalenie granic i zasad, a także konsekwencja są w wychowaniu dzieci kluczowe, plus oczywiście rozmowa, wyjaśnianie, cierpliwość i czas. Celowo nie mówię o miłości, bo żadnemu ze znanych mi rodziców jej nie brakuje (może oprócz jednego), ale też jej niewłaściwe rozumienie może przynieść opłakane skutki.
W "wolnych chwilach" robiłam porządki i drapałam ściany, gdyż zaczęliśmy z bratem remont jednego z pomieszczeń w domu rodzinnym. Remont ma kończyć "fachowiec", a może nawet dwóch, ale odkąd wyjechałam wszystko stanęło. Mam nadzieję, że cała sprawa się dobrze skończy.
Poza tym jest mi jakoś błogo i dobrze dzisiaj mimo, iż powinnam robić wiele rzeczy, których nie robię to nie che mi się tego zmieniać.
|
| Anaste (gość) 2009-10-19 |
| Fakt dokuczliwa ta pogoda :):) A co do dzieci to zgadzam się , że coś musi być nie tak , nie z dzieckiem , a z opiekunami :):) |
| trojkowiczka 2009-10-25 |
| Ja tam się na temat dzieci nie wypowiadam, ale zgadzam sie z Tobą w całej rozciąglosci co do rodziców. Czasem mi się wydaje, ze rodzą nie ci, co trzeba. Jesli chodzi o remont, to ja swoj wielki, bo roczny remont skończyłam i ani mi się sni robic cos więcej. |
| nifka (gość) 2009-10-27 |
...a syn mój Bebunio, kiedy mu przyłożyłam klapa w miętką pupę, bo właził po uchwytach szuflad komody jak po drabinie, rzekł do mnie oburzony:
-Nie wolno mnie bić!!!
Chyba za dużo telewizji ogląda. |
| joanny 2009-11-03 |
| No cóż, takich to dzisiaj dzieci doczekaliśmy, że uczą dorosłych:), muszę Ci jednak powiedzieć, że generalnie Bebunio ma rację:). |
|
Księga gości 







| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
9072
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
449
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
10
|
|
|